Raporty / Tydzień pod znakiem „makro”
2008-08-05 08:20:35W tym tygodniu poznamy dane, obrazujące sytuację gospodarczą Stanów Zjednoczonych i Europy ostatniego miesiąca. Inwestorzy wyczekują – przede wszystkim – informacji o indeksie PMI Eurolandu oraz amerykańskim wskaźniku ISM, które zostaną opublikowane we wtorek. Ale to nie koniec ważnych wieści ze świata w tym tygodniu...
Dzisiejszy wskaźnik cen przemysłu PPI za miesiąc czerwiec okazał się zgodny z rynkowymi przewidywaniami i wyniósł +0.9% w porównaniu do zeszłego miesiąca; w skali rocznej wykazał nawet wzrost o 0.1% wynosząc więcej (8%) niż zakładano. Inflacja PPI Strefy Euro ma duże znaczenie dla europejskich inwestorów, pokazuje bowiem poziom presji inflacyjnej.
O godzinie 13:30 poznamy Raport Challengera z USA o planowanych zwolnieniach, godzinę później przychody i wydatki Amerykanów, których wartość – odpowiednio – wyniosła w ostatnim pomiarze 1.9% i 0.8% (szacunek bieżący +0.5%, -0.1%) oraz bazowy wskaźnik wydatków osobistych (PCE core), który – przy wzroście – mógłby przyczynić się do wzmocnienia dolara.
Wtorek przyniesie dane o Indeksie PMI sektora usług Eurolandu, który powie nam o aktywności gospodarczej w sektorze wytwórczym Strefy Euro. Poprzednia wartość PMI wyniosła 49.1 pkt., prognozy rynkowe zakładają spadek wskaźnika o 0.8 – do 48.3 ptk. Jutro poznamy również PMI Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec, z których jedynie w tym ostatnim spodziewamy się wzrostu (z 52.1 do 53.3 ptk.). Po południu zostanie opublikowana wartość amerykańskiego indeksu ISM, który jest odpowiednikiem naszego PMI. Według prognoz ISM również może spaść o 0.2 pkt., do poziomu 48 punktów. Wartość wskaźnika PMI oraz ISM powyżej 50 punktów oznacza ożywienie koniunktury w sektorze przemysłowym; spadek – spowolnienie aktywności gospodarczej.
W środę poznamy dane – ważne szczególnie dla rynku surowców, lecz nie pozostające również obojętne na zmianę światowych parkietów – o dynamice zapasów ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych. W ostatnim miesiącu ropa – która na początku lipca biła rekordy, dochodząc do wartości 146 dolarów za baryłkę – zanotowała spore spadki. Wysokie ceny surowca wpłynęły na ograniczenie popytu „czarnego złota”. Amerykanie, którzy zużywają – według światowych statystyk – najwięcej ropy, po prostu – zaczęli oszczędzać. Środowa dynamika zapasów surowca może – w zależności od wychylenia wskaźnika – wpłynąć na zmianę cen ropy. Aktualnie, za baryłkę Brent w Londynie, płacimy 123 dolary.
Czwartek upłynie na wyczekiwaniu Decyzji Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych Strefy Euro; tutaj analitycy nie spodziewają się zmian, prognozując wartość na poziomie 4.25%. O 14:30 poznamy także ilość noworejestrowanych bezrobotnych w USA.
Koniec tygodnia również będzie należał do Stanów Zjednoczonych. W piątek poznamy wstępne dane o wydajności oraz jednostkowych kosztach pracy za II kwartał w USA.
04.08.2008